Polski

Co innego Prawoslawie, co innego Sowietyzm ekscelencjo Filarecie

ORTHODOXIA.INFO | Andreas Loudaros Jeden z największych wstrząsów, jaki może w swoim życiu odczuć człowiek, to odkrycie, że generalnie nie różni się tak bardzo, jak mu się wydawało, od swoich rodziców. Kiedy zaś to odkrycie ma miejsce w okresie dojrzewania- ten wstrząs jest dużo większy.

Wyobraź sobie, że jesteś taki sam jak to, z czym się nie zgadzasz. Zdajesz sobie z tego sprawę i w tym samym momencie robisz, co możesz, by to ukryć. Ale przed kim?
W ostatnim czasie zachowanie byłego metropolity Kijowa Filareta wobec Patriarchatu Ekumenicznego, ale też rzeczywistości, niestety bardzo mocno przypomina powyższą sytuację.

Odosobniony od trzydziestu lat, żyjący w swoim świecie bez najmniejszego kontaktu z globalną, prawosławną rzeczywistością, nauczył się żyć w określony sposób. Sposób wypracowany w czasach sowieckich. Tego samego nauczył też swoich duchowych następców, którzy tak samo jak on, przy każdej okazji głoszą: „my nie mamy żadnego związku z rodzicami”.

W tym przypadku, „rodzicami” metropolity Filareta jest rosyjska Cerkiew. Siła, której tak wytrwale i uporczywie unika od dnia, kiedy to nie udało mu się jej przejąć (-zostać patriarchą moskiewskim- przyp. tłum.).

W CAŁKOWITYM ODOSOBNIENIU

W ostatnim czasie, poprzez swoją praktycznie „sterylną” izolację, Filaret i jego współpracownicy starają się każdym sposobem narzucić swój program. Nawet dzisiaj, dwa dni przed wyborem pierwszego Zwierzchnika Autokefalicznego Kościoła (Prawosławnego- przyp. tłum.) Ukrainy, Filaret służył Liturgię jako Patriarcha. W żadnym kraju świata nie jest za niego uznawany. Filareta jednak to nie interesuje. Zwołał Synod, by podjąć decyzje. Synod, który również nie istnieje- ponieważ, najzwyczajniej, nie jest istnieje Kościół, który miałby być przez ów Synod zarządzany. Ale Filareta to też nie interesuje.

Niczym gracz w kasynie, którego z powodu braku okien nie obchodzi czy jest noc, czy dzień; czy pada śnieg, czy jest słońce- Filaret porusza się w swoim mikroświecie, który sam stworzył jakby nic nie istniało poza granicami Ukrainy.

To właśnie wydaje się być największym problemem w narodzinach tego nowego Kościoła. Filaret, który wyznaje niezależność i odstawienie Kościoła swojego kraju od piersi „złego” rosyjskiego wpływu, nie jest ostatecznie aż tak liberalny.

Ignorując sposób, w który już od wieków funkcjonuje ogół Kościołów, stara się narzucić swoje porządki- czasem bezpośrednio, czasem pośrednio.

Chciał uczynić wybory (nowego Patriarchy Kijowa- przyp. tłum.) jawnymi po to, by elektorzy głosowali na jego oczach. Kiedy w końcu nie udało mu się wymusić tego na Fanarze, który to odrzucił wszystko inne prócz tajnego głosowania (tak jak ma to miejsce we wszystkich Kościołach na świecie), Filaret wezwał biskupów swojego „synodu”, by wszyscy postawili na jednego. Na jego 39-letniego duchowego syna- biskupa Epifaniusza.

Czymże, jak nienaruszalną regułą w tych procesach jest zachowanie wolności woli elektorów? Dla Filareta wszystko zdaje się funkcjonuje bardziej po sowiecku niż po prawosławnemu. Tutaj jednak musimy dokonać wyboru Zwierzchnika Kościoła, a nie Pierwszego Sekretarza KC KPZR. Minęła epoka, kiedy to Politbiuro mianowało patriarchów, a powinien to wiedzieć sam metropolita Filaret.

Podczas dyskusji nad statutem (nowego Kościoła- przyp. tłum.) jego przedstawiciel nalegał, by archimandryci nie mogli być brani pod uwagę w głosowaniach jako kandydaci (na Patriarchę- przyp. tłum.). Czyżby obawiał się czegoś i z tej strony?

Czy, w końcu, ktokolwiek bierze pod uwagę w tym wszystkim stronę boską?

Wobec tego całego zachowania, w mojej opinii, Fanar wykazał się niespotykaną tolerancją do tego stopnia, że w oczach niektórych wręcz się błaźni. Skutkiem tego hierarchowie tak zwanej rosyjskiej Cerkwi w Ukrainie, którzy chcą zostać włączeni do Autokefalicznego Kościoła, nie odważą się zrobić żadnego kroku. Dlaczego mieliby to robić? Po to, by włączyć się do Kościoła, który będzie zarządzany zakulisowo przez 90-letniego biskupa z sowieckimi manierami?

Kiedy piszę ten tekst, coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że charakter i sposób funkcjonowania Filareta wobec Patriarchatu Ekumenicznego i historycznych korzeni Kościoła Prawosławnego jest obraźliwy. Nawet i rosyjska Cerkiew, od której chce się odciąć Filaret, nie stosuje takich metod.

Wracając więc do mojej początkowej tezy- obawiam się bardzo, że nastolatek, który stara się z taką zapalczywością udowodnić, że nie jest podobny do swojego rodzica, nie jest po prostu taki sam… ale może jest nawet gorszy.

W Kościele Prawosławnym, w tej rodzinie, która pomimo swoich problemów i niedostatków jest od wieków zjednoczona, jest już jedna rosyjska Cerkiew- nie potrzebujemy jej repliki.

tłumaczenie: Paweł Nasuta